Trans

Podróżuję w psychodelicznym transie
ciemnymi stronami mojego wymarłego miasta.
Na butach noszę krew węża.
Utopia.
Balansowanie na krawędzi przeznaczenia.
Ciemna czy jasna strona
mnie samego
wychodzi na spotkanie z Tobą.
Taniec nagich ciał.
Jeździec apokalipsy.
Kładę głowę na Twoim łonie
Pragnę w nie wejść
Być w nim.
Znów poczuć spokój
jak przed narodzinami.
Wyrównanie oddechu.
Czekam na odkrycie nowego czasu.
Siadam z Bogiem przy jednym stole
ukazuje mi znaczenie istnienia.
Wskazuje drogę
Nowe buty bez krwi
Budzę się u Twojego boku.
Wschód słońca
Podróż w nieznane
Pragniemy tego razem
bez zapiętych pasów
na pełnej mocy rozkoszy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *